Rozdział 18
Poszukiwania ideału
Tego dnia padał ulewny deszcz,
kłębiaste chmury okryły całą wioskę. Co jakiś czas widać było wyraziste błyski
i słychać było dźwięczne pioruny ciskające o najwyższe wzgórze.
Maja siedziała w swoim ciasnym
pokoiku obserwując strugi deszczu spływające po świeżo umytych szybach.
-Nianio? –szepnęła wchodząc do
sypialni. -Mogę jechać teraz do miasta?
-Oszalałaś?! –wrzasnęła
odkładając gazetę. –Po co!
-Czuję się odcięta od
społeczeństwa.
-Jest fatalna pogoda, nikogo nie
spotkasz.
Dziewczynka usiadła na łożu obok
opiekunki.
-Bo ja… chciałabym mieć chłopaka.
-Co?! Ty masz trzynaście lat.
Tylko!
-Aż –jęknęła.
-Myślisz, że w mieście kogoś
spotkasz?
-No… tak też uważam.
-Dziecko, wyjdź z pokoju i mnie
nie denerwuj.
Majka opuściła pokój trzaskając
drzwiami. Zdenerwowana wybiegła z domu. W ciągu minuty była cała mokra.
Wyruszyła przed siebie…
Pędziła, jak najdalej od domu,
nie chciała tam pod żadnym pozorem wracać. Pragnęła poznać chłopaka swoich
marzeń.
-Hm… Widzę tam jakiegoś chłopca,
nie wygląda na przystojnego ani mądrego, więc zrobię na nim mały test –myślała
–przytulę go i zobaczę jak zareaguje.
Majka podeszła do niego tak, że
on jej nie widział. Przytuliła go od tyłu. Zatrzymał się i delikatnie odwrócił
głowę do tyłu. Jak się okazało nie był taki brzydki, a nawet przeciwnie. Maja
poczuła jak wali jej serce, bo chłopak chwycił jej małe dłonie i przyłożył je sobie
do klatki piersiowej, lekko się uśmiechnął i popatrzył jej głęboko w oczy.
-Przepraszam –wydusiła z siebie.
–nie wiedziałam, że będziesz taki przystoj… to znaczy… pójdę już może.
-Czekaj. Ty też jesteś… ładna
–powiedział rumieniąc się. Co tu robisz?
-Ja… uciekłam z domu. Mieszkam w
Migdałowej Dolinie.
-Żartujesz?! Ja mieszkam w
Szumiących Sadach, to przecież tak blisko… Mam czternaście lat i… nazywam się
Rafał.
-Boże… ty jesteś idealny… Ja mam
trzynaście i jestem Maja.
-Wiem, że szybko, ale po prostu
zakochałem się w tobie, więc… może zostaniesz moją dziewczyną?
-No… zgadzam się! Tylko pamiętaj
moja mama nie może się dowiedzieć.
-O! A twój tata może?
-No… też nie –kłamała. Nie wrócę
na razie do domu.
-Jak to?
-Nie chcę widzieć niani. To
znaczy rodziców.
Rafał dziwnie na nią spojrzał,
jednak przemilczał ten moment.
-Mam plan. Chodź! –powiedział.
Chwycił ją za szorstką dłoń i
zaprowadził do swojego domu. Przedstawił ja rodzicom jako zabłąkaną dziewuszkę
dzięki temu rodzice nie oburzyli się tym że panienka przez kilka nocy będzie tu
spała.
-Dobranoc –powiedział zamykając
jej drzwi do pokoju.
-Dziękuję, dobranoc –uśmiechnęła
się.