Rozdział II
-Maja kolacja! –Ozwał się donośny
głos niani.
Maja szybko wstała. Zapomniała
otrzepać sukienkę z pasku leżącego na schodach… Zirytowana Alicja spojrzała
gniewnie na Majkę.
-Maju… Nie zapomniałaś, o czym?
Czego cię uczyłam?!
Dziewczynka zarumieniła się i
strzepała szary piasek z nowej, dopiero, co uszytej sukni.
-Wybacz droga nianio, to już się
nigdy nie powtórzy. –obiecała zawstydzona sześciolatka.
Dziewczyny osiadły przy stole.
Szykowała się obfita kolacja. Dziewczynka radosna jak zwykle chwyciła
energicznie filiżankę z herbatką i wypiła trochę.
-Ekhm! –chrząknęła upominawczo
Ala –Majka ręka!
Dziewuszka niewłaściwie piła herbatkę,
powinna bardziej wyprostować rękę no i przede wszystkim unieść do góry mały
paluszek. W dziecięcym oczku zakręciła się łza.
-Skoro mówimy o zasadach… -mówiła
niania – to przynieś notes, w którym zapisujemy nowe zasady grzeczności i
dobrego zachowania.
Maja musiała zapisywać nowe
zasady dotyczące dobrego zachowania w swoim notesie. Pod koniec dnia musiała
się ich uczyć, gdyż niańka surowo tego pilnowała. Zeszyt ten miał dla Alicji
szczególna wartość, jednak nie dla Mai.
Dziewczynka podreptała po schodkach na
górę do swojego pokoiku. Było on bardzo mały i ciasny. W rogu stał mały różowy
tapczanik. Przy drzwiach widniała duża komoda a na środku duży liliowy dywanik.
Ściany zdobiły pomarańczowe cegły. To przytulne pomieszczenie mieściło się na
poddaszu, skąd bardzo dobrze widać było Migdałową Dolinę – miasteczko, w którym
żyła Maja wraz z nianią. Ta miejscowość była piękna i malownicza. Liczne
pagórki i doliny. Stojące blisko siebie zadbane domy z ogrodami botanicznymi. Z
oddali widać było potężny las i wiele złotych od zboża pól. Nieopodal była
piękna łąka z niewielkim jeziorkiem. Dom niani i Mai sąsiadował z chałupką pana
Kowalskiego. Pan Kowalski był nadzwyczajnym człowiekiem. Nie miał żony ani
dzieci. W zamian miał kota, który był dla niego wszystkim.
Dom niani i Majki był bardzo duży,
pomalowany na biało. Na parapetach rosły świeże kwiaty.
Maja wróciła do kuchni trzymając niepewnie
notes.
-Maju? Czy ty się boisz? –powiedziała
groźnie niania
Dziewczynka skinęła głową.
-Maja… kochanie! –jęknęła litościwie,
– ale czemu? Ja cię nie skrzywdzę! –Powiedziała Alicja przytulając dziewczynkę.
Po policzku dziecka spłynęła łza.
-Bo te twoje zasady, ja bym
chciała jak inne moje koleżanki. Pójść do piaskownicy i ulepić zamek, zamiast
pisać kolejną notatkę o prawidłowym postępowaniu.
-Tylko, że widzisz. Siedząc ze
mną jesteś czysta, zadbana, ładna i grzeczna a jak byś poszła do tamtej bandy
dzikusów… Eh…Sama już nie wiem. –posmutniała Alicja.
Po kolacji dziewczynka pobiegła
do swojego pokoju i usiadła na tapczanie. Wyjrzała przez okno, koleżanki
jeszcze śmigały po podwórku. Grały w klasy, śmiały się i cieszyły. W tym
momencie do pokoju weszła niania.
-Mogę do nich wyjść? Choć na
chwilę. Obiecuję nie pobrudzić jedwabnej sukienki, proszę Alu. –błagała zapłakana
Maja.
-Nie. Załóż piżamkę i wskakuj do
łóżka –uśmiechnęła się Ala.
Ala chodziła do szkoły i miała tam
wiele koleżanek. Marzyła, aby któregoś dnia wyjść sama na podwórko i pohasać z
rówieśnikami. Dziewczynka była trzymana pod kloszem. Znajomych widywała tylko w szkole. Po
lekcjach przychodziła Alicja i odbierała dziewczynkę ze szkoły. Majka była
cudownym dzieckiem. Potrafiła marzyć jak nikt inny. Wszystko szare i ponure
widziała w kolorowych barwach. Widziała piękno w każdej małej rzeczy. Nikt nie
doceniał świata jak ona. Potrafiła
wszystko docenić.
Maja była bardzo wrażliwa i delikatna, miła i
uprzejma, choć potrafiła narozrabiać.
Maja otarła łzy i położyła się w
łóżku, odmawiając przed snem modlitwę.
-Kochana… tak mi przykro. –szepnęła
Alicja.
-Nie nianio, wiem, że chcesz dla
mnie jak najlepiej. I tak wiem, że życie jest piękne. –odparła.
Alicja przymknęła drzwi do
pokoiku i rozsiadła się w kuchni przy kompocie owocowym. Majka wcale nie
próbowała zasnąć. Wstała i podeszła do szufladki w szafie. Wyjęła karton ze
zdjęciami. Była tam ona i niania.
-Gdybym choć raz mogła powiedzieć
do kogoś ,,mamo” zamiast ,,nianio”. – Myślała w głębi duszy mała Maja.
Słysząc kroki Ali, dziewczynka
pędem wskoczyła do łóżka. Następnego ranka Maja obudziła się przed świtem. Ubrała
spódniczkę i poszła do pokoju Ali. Kobieta spała. Maja zeszła do kuchni i
zaczęła przyrządzać śniadanie. W tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Dziewczynka
stanęła przerażona i podeszła cicho do drzwi. Wyjrzała za zasłonkę i
spostrzegła obcą jej kobietę. Odziana była w kraciastą bluzę i podarte spodnie.
W ręku trzymała upominek zapakowany w mały zielony kartonik. Kobieta ponownie
zakołatała. Tą nieznajoma była Krystyna, ciekawość jak toczą się losy Mai nie
dawała jej spokoju. Po sześciu latach postanowiła odwiedzić córkę i nianię.
Maja złamała szóstą zasadę notatnika ,,nie otwieraj drzwi obcym”. Krystyna
widząc zmianę córeczki osłupiała.
-Maja? –zdziwiła się.
-Skąd mnie znasz? –zapytała tajemniczym
głosikiem.
Krystyna nie mogła wyjawić
prawdy.
-Ja? Jestem koleżanką Ali, jest
gdzieś w pobliżu? –zapytała zmieszana.
Dziewczynka pobiegła pędem do
sypialni Alicji.
-Ala! Ala! Nianio! –denerwowała się
małolata.
-Majka! Jest świt. Idź spać. –zirytowała
się niania.
-Ale, jakaś pani jest w domu. –szepnęła
zawstydzona wiedziała, że czekają ja niemałe kłopoty.
Te słowa postawiły opiekunkę na
nogi. Kobieta zbiegła po schodach, ujrzawszy Krystynę poczuła wielki niepokój. Bała
się, że kobieta chce zabrać swoje dziecko. Ala była bardzo zżyta z Mają i za
nic by jej nie oddała.
-Maju, idź nakarm kury. –wydała polecenie
Ala.
Pomimo to, że były zamożne i
można by rzecz, że były damami to mieszkały na farmie.
-Po, co tu przyszłaś? – zdenerwowała
się Ala.
-Ciekawi mnie, co się dzieje z
moją córką. Nie martw się nie zdradzę swojej tożsamości. Przybywam, jako twoja
przyjaciółka, pozwól mi z nią porozmawiać. Jest taka ładna...
-Zapewniam jej najlepsze warunki
do życia… -parsknęła opiekunka.
Tymczasem zadowolona dziewczynka
biegała po farmie rozrzucając ziarno dla kur. Widok zbliżającej się Krystyny
niesamowicie ją zdumiał.
-Nie przypuszczałam, że będziesz
taka piękna. –przykucnęła Krysia.
Maja czuła się niepewnie, więc
tylko patrzyła bezruchu.
-A powiedz mi… ja twoje talenty?
Dziewczynka wciąż stała bezruchu
i milczała.
-Talenty. Wiesz, co to, prawda? Ojej,
no wiesz na przykład… śpiew.
-Maluję. –uśmiechnęła się
dziewuszka.
-Nie sądzę, abyś była koleżanką
mojej niani. Wyglądasz… jak… -zamyśliła się –jak ja!
Kobieta czuła, że serce podchodzi
jej do gardła.
-E… głupoty pleciesz. Wiesz, coś
o swojej mamusi? –dopytywała.
-Wiem niewiele. Ale bardzo bym
chciała ją poznać, podobno żyje, ale nic o niej nie wiadomo. Nie uważasz, że postąpiła
nieładnie, zostawiając mnie bez rodziców? –zasmuciła się Maja.
-Tak, jesteś biedna. Teraz
żałuję, że cię oddałam…
-Słucham? –Dziewczynka osłupiała,
otworzyła szeroko oczy i dodała – Jesteś moją mamą?
***********************
CIĄG DALSZY NASTĄPI
************************