niedziela, 9 marca 2014
piątek, 7 marca 2014
Rozdział 17
Odnowiona znajomość
Niespodziewanie do pokoju weszła
Alicja, która zdumiona widokiem swojego chłopaka bawiącego się z maleńką Mają
wpadła w zachwyt. Lekko się uśmiechnęła i wyszła. Następnego poranka Maja udała
się ze swoim kociakiem na podwórko. Natychmiast przybiegły tłumy dzieci z jej
szkoły.
-No, no Maja, kto ci go dał?
–zapytała Beatka głaszcząc łaszącego się malca.
-Chłopak mojej niani.
-O… może chcesz iść ze mną do
parku, albo nie. Do mnie do domu. Przyjdź dziś na obiad ja i mamusia ugotujemy
kurczaka –zaproponowała uprzejmie Beatka.
-Tak! Z przyjemnością.
Dziewuszka z krzykiem radości
wbiegła do domu informując nianię o zaproszeniu. Już o jedenastej Maja była
wystrojona w odświętną spódnicę i koronkową koszulkę. Stała niespokojnie przed
lustrem i poprawiała roztrzepaną fryzurę.
-Bierzesz Nelsona? –zapytała
Alicja rozwiązując krzyżówkę.
-Tak.
-Nie wydaje ci się, że Beata
zaprosiła cię tylko po to by pobawić się z kotem?
Maja zaprzestała swą czynność i
spojrzała posmutniała na niańkę.
-Aby sprawdzić zostaw kota w
ogrodzie.
Dziewczynka nałożyła bawełniane
rękawice i wyszła z domu. Chwilę później zakołatała do stalowych drzwiczek. Przed
jej przypudrowanym noskiem stanęła wysoka i szeroka kobieta, obok której
widniała sylwetka odświętnie odzianej Beaty.
-Wejdź Maju –ozwała się
gospodyni.
Dziewuszka zsunęła pantofelki i rozsiadła
się na bujanym wiklinowych fotelu. Beatka przyniosła sztućce i talerze, a jej
matula wniosła obiad. Posiłek wyglądał bajecznie. Na środku talerza widniało
udko z kurczaka w sosie paprykowo –ziołowym, obok leżała marchewkowa sałatka i
ziemniaczki. Na stole pojawiła się również waza z zupą fasolową i dzbanek z
sokiem porzeczkowym.
-Och, jaka uczta! –zachwycała się
Maja krojąc kurczaka.
Beatka z uśmiechem popatrzyła na
nianię.
-Beata? –zapytała nieśmiało
dziewczynka –lubisz koty?
-Tak, bardzo.
-A chciałaś aby go wzięła ze
sobą?
-Gdzież by mam alergię na sierść
tych uroczych zwierzątek –twierdziła uparcie krojąc twardy kawał mięsa.
Po obiedzie mama wyniosła brudne
talerze i dziewczynki zostały same.
-Powiedz mi Maju lubisz mnie?
-Tak a ty mnie?
-Oczywiście inaczej bym cię nie
zapraszała –jęknęła naburmuszona Beata.
-Chcesz być moją przyjaciółką?
-Y… no…chciałabym a ty moją?
-Marzę o tym. To, co zawieramy
pakt przyjaciółek na zawsze?
-Genialny plan.
I tak dziewczynki zawarły wieczną
przyjaźń. Następnego dnia kobietki wybrały się na spacer po parku. Rozmawiały
ze sobą i wymieniały swoje poglądy. Okazało się, że mają to samo marzenie:
spotkać panią Uraninę Evans –słynną poetkę z Końskiego Brzegu…Kolejnego dnia do
Migdałowej Doliny doszła wspaniała wiadomość, w sobotę miała przyjechać Uranina
Evans, aby rozreklamować swój nowy tom wierszy. Dziewuszki natychmiast się
spotkały i wpadły na pomysł urządzenia przyjęcia domu Mai.
środa, 5 marca 2014
Rozdział 16
Uroczy przybysz
Tego dnia powietrze było bardzo
gęste i ciężkie, a sierpniowy poranek zapowiadał się być bardzo upalny. Alicja
nie czekając rozwieszała energicznie pranie na sznurku pojąc się duchotą
poranka, a maleńka Maja sprzątała swój pokój. Była to sobota, czyli dzień, w
którym cała Migdałowa Dolina zabiera się za generalne porządki. Oczywiście
Wojtek nie omieszkałby nie odwiedzić swojej kochanej Alicji. Zapukał lekko do
drzwi trzymając w prawej ręce jakąś nietypową skrzyneczkę. Wrota otworzyła
przejęta dziewczynka, która zmywała ubłoconą podłogę.
-Zaraz zawołam Alę –powiedziała
na przywitanie Maja.
-Ale ja przybywam do ciebie
–uśmiechnął się spoglądając na czyste mieszkanie.
Kobietka natychmiast odłożyła
ścierkę i otarła spocone czoło.
-Przyjmij proszę ten dar –rzekł
dostojnie mężczyzna.
Dziewuszka uniosła delikatnie
brwi ze zdziwienia, po czym uchyli wieko pudła. Nie wierzyła własnym oczom, bo
z kartonika wysunęła się mała biała łapka. Po chwili rozległ się pisk radości,
który wydobył się z dziecięcych ust. Położyła kartonik na podłodze i wyjęła
,,prezent”. To był maleńki kotek, mający sześć tygodni. Stanąwszy na śliskich,
umytych panelach zaczął się ślizgać i skomleć. Ta mała kulka futerka miała
błyszczące błękitne oczy i mały kremowy nosek, który wąchał każdą napotkaną
rzecz. Sierść była bardzo długa, wymagająca pielęgnacji. Był to samiec, ocierał
się o kolana kucającej Mai i cichutko miauczał. Natychmiast wstała i poszła po
spodek od słoika. Nalała do niego mleczko i postawiła przy drzwiach.
-Cieszysz się? –zapytał nieśmiało
Wojtek.
-Ależ oczywiście! To moje
marzenie –uśmiechała się głaszcząc pojącego się kocurka.
-Więc, jak będzie się zwał?
-Hm… -Majka zaczęła rozglądać się
zadumana po kuchni –Może… Nelson? –zaproponowała patrząc na intruza.
-To genialny pomysł!
Chwilę potem zjawiła się zmęczona
Ala, widząc Wojtka i Maję siedzących razem na kanapie wpadła w taką wielką
radość, jednak, gdy minutę potem spod dziewczęcej dłoni wynurzyła się mała
biała, puchata główka jej szczęście zupełnie zniknęło.
-Co to za śmierdziuch siedzi na
mojej kanapie?! –krzyknęła Alicja myjąc brudne dłonie.
-Alu –mówił spokojnie Wojtek,
obejmując swoją ukochaną –to kotek, podarowałem go Mai, aby była weselsza, bo
wiem, że nie zbyt darzy mnie sympatią.
-To jest przekupstwo! –rozzłościła
się kobieta.
Maja szybko wstała z sofy i
biorąc Nelsona na ręce podeszła do rozdrażnionej niani.
-Patrz –powiedziała Maja kierując
słowa do niani – to Nelsuś jest senny zaniosę go do mojego pokoiku. Wojtek?
Pomożesz mi zrobić mu legowisko?
-Tak, z przyjemnością –powiedział
całując nianię w policzek.
-Trochę nie wiem jak się nim
zajmować –oświadczyła dziewuszka kładąc kotka na łóżku.
-To ja ci powiem. Będzie to kocur
typowo wiejski, czyli rano musisz wypuszczać go na podwórko i zawsze mieć uchylone
drzwi wejściowe, aby Nelson mógł w każdej chwili wejść i napić się świeżej
wody. A na wieczór około osiemnastej zabierasz go na noc do domu, w którym
będzie hasał. Rozumiesz –objaśniał patrząc jej w oczy.
-Czyli cały dzień ma być w
ogrodzie? –dopytywała.
-Tak. Więc kotek w domu będzie
tylko wieczorem i w nocy i trzy razy dziennie musisz go karmić.
-O jej, jestem taka szczęśliwa
spełniło się moje marzenie –mówiła cichutko dziewczyka głaszcząc Nelsusia.
Towarzystwo zaczęło budować
legowisko. W kącie pokoju położyli duże pudło, w którym umieścili włochaty
kocyk i poduszkę oraz kilka niewielkich zabawek.
poniedziałek, 3 marca 2014
To już prawie 1000 wejść, bardzo wam kochani dziękuję =)
Rozdział 15
Napad złości
-Dlaczego?
-Nie będę z nikim dzieliła niani!
Po powrocie Ali, Maja bardzo
posmutniała. Zakochani siedzieli na sofie i z czułością rozmawiali. Mężczyzna
udał się do pokoiku dziewczynki i delikatnie zapukał.
-Jeśli to ty Alu, to zapraszam. A
jeśli to ty intruzie to wypraszam –wyjaśniła niemile Maja.
-Och, dziecino porozmawiajmy…
Wojtek poirytowany wszedł do
pokoju i usiadł na puszystym dywanie.
-Bardzo ładny pokój, o! Ile tu
maskotek. A masz jakieś zwierzątko? –zaczynał spokojnie rozmowę Wojciech.
-Mam, kury.
Intruz zaśmiał się.
-Widzę, że niezły z ciebie
dowcipniś –powiedział rozglądając się po pokoiku.
-Lubisz koty?
-Tak –odpowiedziała bez
entuzjazmu.
-Ej, no Majka... musisz mnie
zaakceptować i podzielić ze mną swoją urodziwą Alicję –uśmiechnął się oglądając
jedną z maskotek.
W tej chwili dziewczynka
energicznie zgramoliła się z fotela i pobiegła do kuchni, w której przebywała
Alicja.
-Wygoń go z naszego domu!
–krzyczała rozgniewana.
-Maszeruj do pokoju po notes.
-W takim razie sama to załatwię
–burknęła nie zwracając uwagi na polecenie Ali.
Maleńka Maja wpadła do swojego
pokoju jak burza i zaczęła wrzeszczeć.
-Wypad z mojego domu! Nie chcę
cię znać!
Wojtek wstał otrzepał spodnie z
kurzu i złapał dziewczynkę za ramię.
-Nie, proszę. Nie chcę, aby
między nami panował, jaki kolwiek konflikt.
Alicja słysząc nieznośne wrzaski
buntowniczki zrzuciła z siebie fartuch i pobiegła szybko do pokoju ciągnąc
Majkę za ucho do swojej sypialni. Zatrzasnęła drzwi a Wojciech został w
sypialni Mai.
-Masz mi się tu dobrze
zachowywać! Co to za pyskowanie do mojego chłopaka? –wrzeszczała rozdrażniona
Majka.
Dziewczynka wybuchnęła płaczem a
niania poczerwieniała jak burak.
-Za karę nie zjesz kolacji i
deseru.
Następnego dnia wygłodzona Maja
wyszła ze swojego dusznego pokoju. Schodząc do kuchni po skrzypiących schodach
spostrzegła Alicję i Wojtka pijącego razem kawę. Maja udawała, że ich nie
widzi. Przygotowała sobie owsiankę i zasiadła samotnie przy okrągłym stoliku.
Opiekunka podeszła do zasmuconej Mai i usiadła naprzeciw niej.
-Zastanowiłaś się nad swoim
wczorajszym zachowaniem? –zapytała patrząc na oczy Mai przykryte przetłuszczoną
grzywką.
Dziewczynka westchnęła i odsunęła
miseczkę. Odwróciła się za siebie i popatrzyła groźnie na Wojciecha.
-Czyli, że nie. Wędruj do swojej
sypialni i przesiedź w niej dzisiejszy dzień. Aha, i daj znać jak już to
wszystko obmyślisz –zasugerowała niemile Ala.
-Nie Alicjo, nie bądź taka zła.
Ona jest nastolatką i chce mieć prawo do wyrażenia swojej opinii –bronił
Wojtuś.
-Ale nie tym tonem.
-Och kochanie! –Wojtek wstał i
przytulił Maję –Ta niewinna istota nie ma złych zamiarów.
Tak właśnie mężczyzna obronił
Maję przed karą.
-Nie myśl, że cię bardziej
polubiłam –powiedziała Maja następnego dnia do intruza.
-Ach, gdzież bym śmiał tak myśleć
–uśmiechał się szyderczo.
sobota, 1 marca 2014
Rozdział 14
Miłość
Zbliżało się południe, małej Mai
zaczął doskwierać głód, jednak nie śmiała poprosić panny Filipiny o obiad.
Kobiety siedziały w milczeniu.
-Posiedziałabym u pani dłużej,
ale muszę szukać niani, jak nie wróci do wieczora to będzie bardzo źle.
Filipina otworzyła drewnianą
furtkę i pożegnała się z przestraszoną dziewczynką. Maja wróciła do domu pełna
lęku i obawy. ,,A co jak sąsiadka ma rację? Jak mam pomóc Ali?” W
nieoczekiwanym momencie do domu weszła Alicja! Nie była, jednak sama. Maja
zerwała się na równe nogi i podbiegła do niej.
-Któż to taki? Gdzie byłaś?
Widziałaś już ducha stryja panny Filipiny? –dopytywała pełna bojaźni.
-Kochana, tak mi przykro musiałam
rano wyjść, a tak smacznie spałaś, więc nie chciałam cię budzić i wprowadzać
zamieszania –tłumaczyła się oblizując usta.
-Och! Wytłumaczysz mi to…, co to
za obcy facet!?
-Porozmawiamy przy obiedzie
–uśmiechała się.
Dawno nie była taka wesoła i
pełna entuzjazmu.
-Jak my nawet nie mamy obiadu!
–gorączkowała się dziewuszka.
-Ależ, oczywiście, że mamy. Leży
w spiżarce.
Alicja nakryła do stołu śmiejąc
się ukradkiem z ,,nowym przybyszem”, tymczasem Maja siedziała już przy stole.
Obiad zagościł już na talerzach a towarzystwo zasiadło na miękkich krzesełkach.
-No dobrze… -zaczęła pogodnie Ala
–To jest Wojtek Kilof i ma trzydzieści pięć lat. Poznaliśmy się dziś rano.
Szłam do sklepu kupić ziarna dla kur i on otworzył mi drzwi –rumieniła się
trzepocząc gęstymi rzęsami – Tak się poznaliśmy.
-I, kto to taki?
-Wojtuś jest najlepszym rolnikiem
w dolinie. Jego plony są najdroższe i najsmaczniejsze, głównie kukurydza i …
-Alicja namyślała się chwile patrząc bezmyślnie na talerz – I buraki cukrowe.
-Chodzi mi o to, kim jest dla
ciebie.
-Y…no…
-Alicja chce powiedzieć, że
jesteśmy parą –przerwał niegrzecznie mężczyzna popijając szklanką zimnej wody.
Na twarzy Alicji pojawił się
szeroki uśmiech, jednak buźka Mai nie wyrażała ani trochę radości.
-A teraz Maju, wytłumacz mi, o
jakim duchu mówiłaś? –powiedziała Ala
nabierając makaron na widelec.
-Eh… nieważne, panna Filipina
chyba zwariowała.
-Też mi nowość, ona zawsze
uważana była za wariatkę…, czemu właściwie do niej poszłaś?
-No, bo przestraszyła mnie twa
nieobecność.
-Trzeba było iść do pana Yumia.
-Co! To jest jakiś nie czasowy
chińczyk, za nic do niego nie pójdę.
-Nie czasowy, ale mądry. Nie
oceniaj ludzi po wyglądzie. Trzeba być tolerancyjnym. A teraz proszę przynieś
dzienniczek dobrych manier, chyba jeszcze nie pisałaś o tej zasadzie –rzekła
Alicja wycierając usta serwetką.
Dziewczynka grzecznie poszła na
górę po notes i zapisała nową manierę.
Gdy dziewczynka zeszła z powrotem
do jadalni nie zastała niani, dowiedziała się, że udała się do Filipiny.
-Poznajmy się –ozwał się mężny
głos Wojciecha.
-Nie lubię cię –oznajmiła
poprawiając warkocz.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)