Rozdział III
W tej chwili do ogrodu wpadła
przerażona Alicja. Chwyciła Maję i mocno do siebie przytuliła. Popatrzyła
gniewnie na Krystynę i odeszła.
-Alu, ta dzisiejsza sytuacja była
dziwna, wytłumaczysz mi to? -zapytała
tajemniczo dziewczynka.
-Nie ma, co tłumaczyć, nie znam
tamtej pani… -kłamała.
-Ale, to mogła być… -nie
dokończyła.
-Nie nie mogła być! Nauczyłaś się
na jutro?
-Ty tylko o tej nauce. Mamusie są
rozrywkowe… -szepnęła Maja.
-Mamusie może są, ale ja nią nie
jestem.
Maja podeszła do Ali i popatrzyła
na nią gniewnie, po czym rzuciła jej się w ramiona. Przytuliła ją. Niania
westchnęła.
-Szkoda ci mnie? Nie no, jest
dobrze. Powiedzmy… -rzekła oblizując usta po miodzie.
-Jesteś naprawdę…
-Tak, wiem. Jestem naprawdę
biedna. Nie mam mamy, ty prowadzisz życie w pośpiechu, ja nie mam osoby, która
powiedziałaby mi ,,kocham cię”. –wyjaśniła.
-No właśnie, masz tak zniszczone
życie a tak je kochasz.
-Im mniej masz tym mniej ci
trzeba i tym więcej potrafisz docenić. No, bo patrz. Nie mam nic prócz ciebie i
choć żyję w napięciu to cię kocham. Ty masz wiele. Dom, wolność, radość i mnie
i nie doceniasz tego, bo rzeczy, które posiadasz są tak wielkie, że żadna mała
już cię nie interesuje. A jak ja nie mam nic to każda najdrobniejsza radość
jest dla mnie najwspanialszą minutą na ziemi. –wyjaśniła uśmiechając się.
Maja udała się do swojego pokoju,
wyjęła książki i zaczęła się uczyć. Starała się skupić, jednak nie dawała rady.
Wyjrzała przez okno, za którym biegały szalone dzieciaki z osiedla. Majka
wiedziała, że niania i tak nie pozwoli wyjść jej do rówieśników, więc wymyśliła
plan. Zeszła po schodkach do salonu, w którym sprzątała niania.
-Widzę, że sprzątasz. –oznajmiła Maja.
-tak.
-Też chcę pomóc, może coś w
ogrodzie?
-W ogrodzie!? Nie ma mowy! Nie
wierzę ci abyś poszła na dwór pracować, możesz pozmywać naczynia… -skarciła
Maję.
-Em… no to… Wiem! Idź na górę i
połóż się w łóżku, włącz telewizor a ja zajmę się tym piętrem. –zaproponowała przebiegle
Majka.
-Twoja propozycja brzmi kusząco,
ale wiem, że jesteś rozrabiarą.
Nastąpiła chwila milczenia.
-A dobra! –zaśmiała się Ala
wręczając dziecku ścierkę.
Niania poszła a górę, zamknęła
drzwi do swojej sypialni i po chwili słychać było chrapanie. Maja wyślizgnęła
się cicho przez okno, bo otwierając drzwi z pewnością by zaskrzypiały i
obudziły opiekunkę. Ciesząc się świeżym powietrzem podbiegła do koleżanek.
-O! Maja! Panna Alicja pozwoliła
ci wyjść na podwórko? I to jeszcze w nowej sukience? –zdziwiła się Beatka,
przyjaciółka Mai.
-Y… tak, tak. –skłamała rumieniąc
się.
-Oj Maja, coś tu kręcisz… -spojrzała
podejrzliwie Beata.
Do dziewczynek przybiegł Kajtek
trzymając w ręku skakankę.
-No to, co? Któraś skoczy więcej
razy niż ja? –postawił wyzwanie chłopak.
Ta propozycja bardzo kusiła Maję,
więc dziewuszka podwinęła rękawki sukienki i chwyciła za sznurek. Uniosła
dumnie głowę i zamachnęła skakanką.
-E… Słabo. –powiedział Kajtek
wyrywając Majce skakankę.
Chłopak zaczął skakać,
rzeczywiście był mistrzem. Dziewczynki spojrzały na siebie i spoważniały.
-Ha, ha, też tak potrafię! –zaśmiała
się Maja.
Chwyciwszy skakankę zaczęła
skakać jak mała żabka. Na nieszczęście krawędź wysunęła jej się z dłoni i
upadła na beton. Całe kolano pokryło się krwią
a mała Maja wybuchając płaczem doczołgała się do domu.
-Nianio! –płakała Maja siedząc
przed drzwiami.
Alicja słysząc płacz dziewczynki
zbiegła szybko po schodach.
-Majka! Dziecko! Coś ty zrobiła?!
–krzyknęła załamana.
Ala wzięła bandaż i spirytus. Opatrzyła
ranę i przeniosła podopieczną do salonu, kładąc ją na kanapie.
-No dobra maleństwo, opowiadaj –powiedziała
zdenerwowana niania.
-Bo ja… no, wiesz. Chciałam umyć
blat i obsunęła mi się nóżka, więc upadłam. –wyjaśniła.
-Czy, aby na pewno księżniczko? –uśmiechnęła
się.
-Albo nie! Ja chciałam wyjąć
odkurzacz i zahaczyłam kolankiem o… chwilka… -przerwała sobie samej – a no tak
już wiem. Zahaczyłam o miotłę.
-Czyli, co jest prawdą? –popatrzyła
śmiejąc się Ala.
-No… to drugie. –zawstydziła się
Majka.
Alicja wstała i popatrzyła na
dziewuszkę.
-Więc jak wytłumaczysz brudną sukienkę?
-No… Ten… Wiesz, płyn do naczyń
się wylał. –tłumaczyła nerwowo.
-Dobrze, twierdzisz, więc że
upadłaś wyjmując odkurzacz, ale odkurzacz stoi w moim pokoju.
-E… Nie, nie źle mnie
zrozumiałaś, ja chciałam umyć blat. –gorączkowała się dziewczynka.
-Oj młoda damo, troszkę chyba
kłamiesz.
-Ja? A skąd, że.
Alicja otworzyła drzwi i zawołała
Beatę. Posłuszna szybko przybiegła do Ali.
-Czy bawiłaś się z Mają?
-No tak, ale bardzo krótko, bo
się przewróciła i chyba zdarła sobie kolano. –wyjaśniła Beatka.
W tym momencie rozległ się głos
zapłakanej Majki.
-Nianio, nie wierz jej!
Alicja podeszła z powrotem do
połamanej dziewczynki.
-Powiedz mi prawdę.
-Powiedziałam!
-Dobrze, w takim razie nie
dostaniesz deseru. –powiedziała stanowczo Alicja.
-Ale, ale…
-Żadnych ale!
-No dobra… skakałam na skakance i
się potknęłam po czym upadłam, chciałam wymknąć się na podwórko. –jęknęła.
-No i pięknie, ale i tak możesz
tylko poważyć o deserze a zrobiłam tort cytrynowy. –uśmiechnęła się podstępnie
niania.
***