czwartek, 30 stycznia 2014


Rozdział II

-Maja kolacja! –Ozwał się donośny głos niani.
Maja szybko wstała. Zapomniała otrzepać sukienkę z pasku leżącego na schodach… Zirytowana Alicja spojrzała gniewnie na Majkę.
-Maju… Nie zapomniałaś, o czym? Czego cię uczyłam?!
Dziewczynka zarumieniła się i strzepała szary piasek z nowej, dopiero, co uszytej sukni.
-Wybacz droga nianio, to już się nigdy nie powtórzy. –obiecała zawstydzona sześciolatka.
Dziewczyny osiadły przy stole. Szykowała się obfita kolacja. Dziewczynka radosna jak zwykle chwyciła energicznie filiżankę z herbatką i wypiła trochę.
-Ekhm! –chrząknęła upominawczo Ala –Majka ręka!
Dziewuszka niewłaściwie piła herbatkę, powinna bardziej wyprostować rękę no i przede wszystkim unieść do góry mały paluszek. W dziecięcym oczku zakręciła się łza.
-Skoro mówimy o zasadach… -mówiła niania – to przynieś notes, w którym zapisujemy nowe zasady grzeczności i dobrego zachowania.
               Maja musiała zapisywać nowe zasady dotyczące dobrego zachowania w swoim notesie. Pod koniec dnia musiała się ich uczyć, gdyż niańka surowo tego pilnowała. Zeszyt ten miał dla Alicji szczególna wartość, jednak nie dla Mai.
               Dziewczynka podreptała po schodkach na górę do swojego pokoiku. Było on bardzo mały i ciasny. W rogu stał mały różowy tapczanik. Przy drzwiach widniała duża komoda a na środku duży liliowy dywanik. Ściany zdobiły pomarańczowe cegły. To przytulne pomieszczenie mieściło się na poddaszu, skąd bardzo dobrze widać było Migdałową Dolinę – miasteczko, w którym żyła Maja wraz z nianią. Ta miejscowość była piękna i malownicza. Liczne pagórki i doliny. Stojące blisko siebie zadbane domy z ogrodami botanicznymi. Z oddali widać było potężny las i wiele złotych od zboża pól. Nieopodal była piękna łąka z niewielkim jeziorkiem. Dom niani i Mai sąsiadował z chałupką pana Kowalskiego. Pan Kowalski był nadzwyczajnym człowiekiem. Nie miał żony ani dzieci. W zamian miał kota, który był dla niego wszystkim.
        Dom niani i Majki był bardzo duży, pomalowany na biało. Na parapetach rosły świeże kwiaty.
       Maja wróciła do kuchni trzymając niepewnie notes.
-Maju? Czy ty się boisz? –powiedziała groźnie niania
Dziewczynka skinęła głową.
-Maja… kochanie! –jęknęła litościwie, – ale czemu? Ja cię nie skrzywdzę! –Powiedziała Alicja przytulając dziewczynkę.
Po policzku dziecka spłynęła łza.
-Bo te twoje zasady, ja bym chciała jak inne moje koleżanki. Pójść do piaskownicy i ulepić zamek, zamiast pisać kolejną notatkę o prawidłowym postępowaniu.
-Tylko, że widzisz. Siedząc ze mną jesteś czysta, zadbana, ładna i grzeczna a jak byś poszła do tamtej bandy dzikusów… Eh…Sama już nie wiem. –posmutniała Alicja.
Po kolacji dziewczynka pobiegła do swojego pokoju i usiadła na tapczanie. Wyjrzała przez okno, koleżanki jeszcze śmigały po podwórku. Grały w klasy, śmiały się i cieszyły. W tym momencie do pokoju weszła niania.
-Mogę do nich wyjść? Choć na chwilę. Obiecuję nie pobrudzić jedwabnej sukienki, proszę Alu. –błagała zapłakana Maja.
-Nie. Załóż piżamkę i wskakuj do łóżka –uśmiechnęła się Ala.
        Ala chodziła do szkoły i miała tam wiele koleżanek. Marzyła, aby któregoś dnia wyjść sama na podwórko i pohasać z rówieśnikami. Dziewczynka była trzymana pod kloszem.  Znajomych widywała tylko w szkole. Po lekcjach przychodziła Alicja i odbierała dziewczynkę ze szkoły. Majka była cudownym dzieckiem. Potrafiła marzyć jak nikt inny. Wszystko szare i ponure widziała w kolorowych barwach. Widziała piękno w każdej małej rzeczy. Nikt nie doceniał świata jak ona.  Potrafiła wszystko docenić.
         Maja była bardzo wrażliwa i delikatna, miła i uprzejma, choć potrafiła narozrabiać.
         Maja otarła łzy i położyła się w łóżku, odmawiając przed snem modlitwę.
-Kochana… tak mi przykro. –szepnęła Alicja.
-Nie nianio, wiem, że chcesz dla mnie jak najlepiej. I tak wiem, że życie jest piękne. –odparła.
Alicja przymknęła drzwi do pokoiku i rozsiadła się w kuchni przy kompocie owocowym. Majka wcale nie próbowała zasnąć. Wstała i podeszła do szufladki w szafie. Wyjęła karton ze zdjęciami. Była tam ona i niania.
-Gdybym choć raz mogła powiedzieć do kogoś ,,mamo” zamiast ,,nianio”. – Myślała w głębi duszy mała Maja.
Słysząc kroki Ali, dziewczynka pędem wskoczyła do łóżka. Następnego ranka Maja obudziła się przed świtem. Ubrała spódniczkę i poszła do pokoju Ali. Kobieta spała. Maja zeszła do kuchni i zaczęła przyrządzać śniadanie. W tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Dziewczynka stanęła przerażona i podeszła cicho do drzwi. Wyjrzała za zasłonkę i spostrzegła obcą jej kobietę. Odziana była w kraciastą bluzę i podarte spodnie. W ręku trzymała upominek zapakowany w mały zielony kartonik. Kobieta ponownie zakołatała. Tą nieznajoma była Krystyna, ciekawość jak toczą się losy Mai nie dawała jej spokoju. Po sześciu latach postanowiła odwiedzić córkę i nianię. Maja złamała szóstą zasadę notatnika ,,nie otwieraj drzwi obcym”. Krystyna widząc zmianę córeczki osłupiała.
-Maja? –zdziwiła się.
-Skąd mnie znasz? –zapytała tajemniczym głosikiem.
Krystyna nie mogła wyjawić prawdy.
-Ja? Jestem koleżanką Ali, jest gdzieś w pobliżu? –zapytała zmieszana.
Dziewczynka pobiegła pędem do sypialni Alicji.
-Ala! Ala! Nianio! –denerwowała się małolata.
-Majka! Jest świt. Idź spać. –zirytowała się niania.
-Ale, jakaś pani jest w domu. –szepnęła zawstydzona wiedziała, że czekają ja niemałe kłopoty.
Te słowa postawiły opiekunkę na nogi. Kobieta zbiegła po schodach, ujrzawszy Krystynę poczuła wielki niepokój. Bała się, że kobieta chce zabrać swoje dziecko. Ala była bardzo zżyta z Mają i za nic by jej nie oddała.
-Maju, idź nakarm kury. –wydała polecenie Ala.
Pomimo to, że były zamożne i można by rzecz, że były damami to mieszkały na farmie.
-Po, co tu przyszłaś? – zdenerwowała się Ala.
-Ciekawi mnie, co się dzieje z moją córką. Nie martw się nie zdradzę swojej tożsamości. Przybywam, jako twoja przyjaciółka, pozwól mi z nią porozmawiać. Jest taka ładna...
-Zapewniam jej najlepsze warunki do życia… -parsknęła opiekunka.
Tymczasem zadowolona dziewczynka biegała po farmie rozrzucając ziarno dla kur. Widok zbliżającej się Krystyny niesamowicie ją zdumiał.
-Nie przypuszczałam, że będziesz taka piękna. –przykucnęła Krysia.
Maja czuła się niepewnie, więc tylko patrzyła bezruchu.
-A powiedz mi… ja twoje talenty?
Dziewczynka wciąż stała bezruchu i milczała.
-Talenty. Wiesz, co to, prawda? Ojej, no wiesz na przykład… śpiew.
-Maluję. –uśmiechnęła się dziewuszka.
-Nie sądzę, abyś była koleżanką mojej niani. Wyglądasz… jak… -zamyśliła się –jak ja!
Kobieta czuła, że serce podchodzi jej do gardła.
-E… głupoty pleciesz. Wiesz, coś o swojej mamusi? –dopytywała.
-Wiem niewiele. Ale bardzo bym chciała ją poznać, podobno żyje, ale nic o niej nie wiadomo. Nie uważasz, że postąpiła nieładnie, zostawiając mnie bez rodziców? –zasmuciła się Maja.
-Tak, jesteś biedna. Teraz żałuję, że cię oddałam…
-Słucham? –Dziewczynka osłupiała, otworzyła szeroko oczy i dodała – Jesteś moją mamą?
   

                                                  ***********************
                                                  CIĄG DALSZY NASTĄPI
                                                 ************************
  


1 komentarz: