piątek, 7 marca 2014


Rozdział 17              
Odnowiona znajomość

Niespodziewanie do pokoju weszła Alicja, która zdumiona widokiem swojego chłopaka bawiącego się z maleńką Mają wpadła w zachwyt. Lekko się uśmiechnęła i wyszła. Następnego poranka Maja udała się ze swoim kociakiem na podwórko. Natychmiast przybiegły tłumy dzieci z jej szkoły.
-No, no Maja, kto ci go dał? –zapytała Beatka głaszcząc łaszącego się malca.
-Chłopak mojej niani.
-O… może chcesz iść ze mną do parku, albo nie. Do mnie do domu. Przyjdź dziś na obiad ja i mamusia ugotujemy kurczaka –zaproponowała uprzejmie Beatka.
-Tak! Z przyjemnością.
Dziewuszka z krzykiem radości wbiegła do domu informując nianię o zaproszeniu. Już o jedenastej Maja była wystrojona w odświętną spódnicę i koronkową koszulkę. Stała niespokojnie przed lustrem i poprawiała roztrzepaną fryzurę.
-Bierzesz Nelsona? –zapytała Alicja rozwiązując krzyżówkę.
-Tak.
-Nie wydaje ci się, że Beata zaprosiła cię tylko po to by pobawić się z kotem?
Maja zaprzestała swą czynność i spojrzała posmutniała na niańkę.
-Aby sprawdzić zostaw kota w ogrodzie.
Dziewczynka nałożyła bawełniane rękawice i wyszła z domu. Chwilę później zakołatała do stalowych drzwiczek. Przed jej przypudrowanym noskiem stanęła wysoka i szeroka kobieta, obok której widniała sylwetka odświętnie odzianej Beaty.
-Wejdź Maju –ozwała się gospodyni.
Dziewuszka zsunęła pantofelki i rozsiadła się na bujanym wiklinowych fotelu. Beatka przyniosła sztućce i talerze, a jej matula wniosła obiad. Posiłek wyglądał bajecznie. Na środku talerza widniało udko z kurczaka w sosie paprykowo –ziołowym, obok leżała marchewkowa sałatka i ziemniaczki. Na stole pojawiła się również waza z zupą fasolową i dzbanek z sokiem porzeczkowym.
-Och, jaka uczta! –zachwycała się Maja krojąc kurczaka.
Beatka z uśmiechem popatrzyła na nianię.
-Beata? –zapytała nieśmiało dziewczynka –lubisz koty?
-Tak, bardzo.
-A chciałaś aby go wzięła ze sobą?
-Gdzież by mam alergię na sierść tych uroczych zwierzątek –twierdziła uparcie krojąc twardy kawał mięsa.
Po obiedzie mama wyniosła brudne talerze i dziewczynki zostały same.
-Powiedz mi Maju lubisz mnie?
-Tak a ty mnie?
-Oczywiście inaczej bym cię nie zapraszała –jęknęła naburmuszona Beata.
-Chcesz być moją przyjaciółką?
-Y… no…chciałabym a ty moją?
-Marzę o tym. To, co zawieramy pakt przyjaciółek na zawsze?
-Genialny plan.
I tak dziewczynki zawarły wieczną przyjaźń. Następnego dnia kobietki wybrały się na spacer po parku. Rozmawiały ze sobą i wymieniały swoje poglądy. Okazało się, że mają to samo marzenie: spotkać panią Uraninę Evans –słynną poetkę z Końskiego Brzegu…Kolejnego dnia do Migdałowej Doliny doszła wspaniała wiadomość, w sobotę miała przyjechać Uranina Evans, aby rozreklamować swój nowy tom wierszy. Dziewuszki natychmiast się spotkały i wpadły na pomysł urządzenia przyjęcia domu Mai.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz