środa, 5 marca 2014


Rozdział 16
Uroczy przybysz

Tego dnia powietrze było bardzo gęste i ciężkie, a sierpniowy poranek zapowiadał się być bardzo upalny. Alicja nie czekając rozwieszała energicznie pranie na sznurku pojąc się duchotą poranka, a maleńka Maja sprzątała swój pokój. Była to sobota, czyli dzień, w którym cała Migdałowa Dolina zabiera się za generalne porządki. Oczywiście Wojtek nie omieszkałby nie odwiedzić swojej kochanej Alicji. Zapukał lekko do drzwi trzymając w prawej ręce jakąś nietypową skrzyneczkę. Wrota otworzyła przejęta dziewczynka, która zmywała ubłoconą podłogę.
-Zaraz zawołam Alę –powiedziała na przywitanie Maja.
-Ale ja przybywam do ciebie –uśmiechnął się spoglądając na czyste mieszkanie.
Kobietka natychmiast odłożyła ścierkę i otarła spocone czoło.
-Przyjmij proszę ten dar –rzekł dostojnie mężczyzna.
Dziewuszka uniosła delikatnie brwi ze zdziwienia, po czym uchyli wieko pudła. Nie wierzyła własnym oczom, bo z kartonika wysunęła się mała biała łapka. Po chwili rozległ się pisk radości, który wydobył się z dziecięcych ust. Położyła kartonik na podłodze i wyjęła ,,prezent”. To był maleńki kotek, mający sześć tygodni. Stanąwszy na śliskich, umytych panelach zaczął się ślizgać i skomleć. Ta mała kulka futerka miała błyszczące błękitne oczy i mały kremowy nosek, który wąchał każdą napotkaną rzecz. Sierść była bardzo długa, wymagająca pielęgnacji. Był to samiec, ocierał się o kolana kucającej Mai i cichutko miauczał. Natychmiast wstała i poszła po spodek od słoika. Nalała do niego mleczko i postawiła przy drzwiach.
-Cieszysz się? –zapytał nieśmiało Wojtek.
-Ależ oczywiście! To moje marzenie –uśmiechała się głaszcząc pojącego się kocurka.
-Więc, jak będzie się zwał?
-Hm… -Majka zaczęła rozglądać się zadumana po kuchni –Może… Nelson? –zaproponowała patrząc na intruza.
-To genialny pomysł!
Chwilę potem zjawiła się zmęczona Ala, widząc Wojtka i Maję siedzących razem na kanapie wpadła w taką wielką radość, jednak, gdy minutę potem spod dziewczęcej dłoni wynurzyła się mała biała, puchata główka jej szczęście zupełnie zniknęło.
-Co to za śmierdziuch siedzi na mojej kanapie?! –krzyknęła Alicja myjąc brudne dłonie.
-Alu –mówił spokojnie Wojtek, obejmując swoją ukochaną –to kotek, podarowałem go Mai, aby była weselsza, bo wiem, że nie zbyt darzy mnie sympatią.
-To jest przekupstwo! –rozzłościła się kobieta.
Maja szybko wstała z sofy i biorąc Nelsona na ręce podeszła do rozdrażnionej niani.
-Patrz –powiedziała Maja kierując słowa do niani – to Nelsuś jest senny zaniosę go do mojego pokoiku. Wojtek? Pomożesz mi zrobić mu legowisko?
-Tak, z przyjemnością –powiedział całując nianię w policzek.
-Trochę nie wiem jak się nim zajmować –oświadczyła dziewuszka kładąc kotka na łóżku.
-To ja ci powiem. Będzie to kocur typowo wiejski, czyli rano musisz wypuszczać go na podwórko i zawsze mieć uchylone drzwi wejściowe, aby Nelson mógł w każdej chwili wejść i napić się świeżej wody. A na wieczór około osiemnastej zabierasz go na noc do domu, w którym będzie hasał. Rozumiesz –objaśniał patrząc jej w oczy.
-Czyli cały dzień ma być w ogrodzie? –dopytywała.
-Tak. Więc kotek w domu będzie tylko wieczorem i w nocy i trzy razy dziennie musisz go karmić.
-O jej, jestem taka szczęśliwa spełniło się moje marzenie –mówiła cichutko dziewczyka głaszcząc Nelsusia.
Towarzystwo zaczęło budować legowisko. W kącie pokoju położyli duże pudło, w którym umieścili włochaty kocyk i poduszkę oraz kilka niewielkich zabawek.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz