Rozdział 16
Uroczy przybysz
Tego dnia powietrze było bardzo
gęste i ciężkie, a sierpniowy poranek zapowiadał się być bardzo upalny. Alicja
nie czekając rozwieszała energicznie pranie na sznurku pojąc się duchotą
poranka, a maleńka Maja sprzątała swój pokój. Była to sobota, czyli dzień, w
którym cała Migdałowa Dolina zabiera się za generalne porządki. Oczywiście
Wojtek nie omieszkałby nie odwiedzić swojej kochanej Alicji. Zapukał lekko do
drzwi trzymając w prawej ręce jakąś nietypową skrzyneczkę. Wrota otworzyła
przejęta dziewczynka, która zmywała ubłoconą podłogę.
-Zaraz zawołam Alę –powiedziała
na przywitanie Maja.
-Ale ja przybywam do ciebie
–uśmiechnął się spoglądając na czyste mieszkanie.
Kobietka natychmiast odłożyła
ścierkę i otarła spocone czoło.
-Przyjmij proszę ten dar –rzekł
dostojnie mężczyzna.
Dziewuszka uniosła delikatnie
brwi ze zdziwienia, po czym uchyli wieko pudła. Nie wierzyła własnym oczom, bo
z kartonika wysunęła się mała biała łapka. Po chwili rozległ się pisk radości,
który wydobył się z dziecięcych ust. Położyła kartonik na podłodze i wyjęła
,,prezent”. To był maleńki kotek, mający sześć tygodni. Stanąwszy na śliskich,
umytych panelach zaczął się ślizgać i skomleć. Ta mała kulka futerka miała
błyszczące błękitne oczy i mały kremowy nosek, który wąchał każdą napotkaną
rzecz. Sierść była bardzo długa, wymagająca pielęgnacji. Był to samiec, ocierał
się o kolana kucającej Mai i cichutko miauczał. Natychmiast wstała i poszła po
spodek od słoika. Nalała do niego mleczko i postawiła przy drzwiach.
-Cieszysz się? –zapytał nieśmiało
Wojtek.
-Ależ oczywiście! To moje
marzenie –uśmiechała się głaszcząc pojącego się kocurka.
-Więc, jak będzie się zwał?
-Hm… -Majka zaczęła rozglądać się
zadumana po kuchni –Może… Nelson? –zaproponowała patrząc na intruza.
-To genialny pomysł!
Chwilę potem zjawiła się zmęczona
Ala, widząc Wojtka i Maję siedzących razem na kanapie wpadła w taką wielką
radość, jednak, gdy minutę potem spod dziewczęcej dłoni wynurzyła się mała
biała, puchata główka jej szczęście zupełnie zniknęło.
-Co to za śmierdziuch siedzi na
mojej kanapie?! –krzyknęła Alicja myjąc brudne dłonie.
-Alu –mówił spokojnie Wojtek,
obejmując swoją ukochaną –to kotek, podarowałem go Mai, aby była weselsza, bo
wiem, że nie zbyt darzy mnie sympatią.
-To jest przekupstwo! –rozzłościła
się kobieta.
Maja szybko wstała z sofy i
biorąc Nelsona na ręce podeszła do rozdrażnionej niani.
-Patrz –powiedziała Maja kierując
słowa do niani – to Nelsuś jest senny zaniosę go do mojego pokoiku. Wojtek?
Pomożesz mi zrobić mu legowisko?
-Tak, z przyjemnością –powiedział
całując nianię w policzek.
-Trochę nie wiem jak się nim
zajmować –oświadczyła dziewuszka kładąc kotka na łóżku.
-To ja ci powiem. Będzie to kocur
typowo wiejski, czyli rano musisz wypuszczać go na podwórko i zawsze mieć uchylone
drzwi wejściowe, aby Nelson mógł w każdej chwili wejść i napić się świeżej
wody. A na wieczór około osiemnastej zabierasz go na noc do domu, w którym
będzie hasał. Rozumiesz –objaśniał patrząc jej w oczy.
-Czyli cały dzień ma być w
ogrodzie? –dopytywała.
-Tak. Więc kotek w domu będzie
tylko wieczorem i w nocy i trzy razy dziennie musisz go karmić.
-O jej, jestem taka szczęśliwa
spełniło się moje marzenie –mówiła cichutko dziewczyka głaszcząc Nelsusia.
Towarzystwo zaczęło budować
legowisko. W kącie pokoju położyli duże pudło, w którym umieścili włochaty
kocyk i poduszkę oraz kilka niewielkich zabawek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz