poniedziałek, 24 lutego 2014


Rozdział 11

-Nie będziesz decydować co mogę a co nie. –wrzasnęła Maja.
-Już ty mi dziecko nie rozkazuj!
Maja wskoczyła do szpitalnego łóżka i weszła pod kołdrę. Nie odzywała się do Alicji.
-Masz dziesięć lat! –wrzeszczała ocierając pot z czoła.
-Prawie jedenaście!
Niania wyszła z salki i podeszła do Klaudiusza.
-Ty, mały draniu to trzymaj się od niej z daleka! –szepnęła groźnym tonem łapiąc dzieciaka za kołnierzyk.
Chłopiec nie wyszedł ze szpitala pobiegł do pokoju Mai i chwycił jej roztrzęsioną dłoń. Maja delikatnie wychyliła główkę spod pierzyny i uśmiechnęła się.
-Ala kazała mi… -zaczął zrozpaczony.
-Nie słuchaj jej –przerwała patrząc w jego piękne i głębokie oczy.
Do pokoju wszedł lekarz.
-O! Jak to miło widzieć kochające się rodzeństwo –powiedział wzruszony doktorek.
-Nie, nie to moja żona –wyjaśnił.
-Co! Ja w tym wieku! –krzyknął zdumiony.
-Miłość jest miłością –rozmarzył się chłopak.
-Psychiczne dzieciaki! Co to się dzieje w tym dwudziestym pierwszym wieku?! Słabo mi… Padam! Padam z nóg. Moje ciśnienie! –gorączkował się lekarz luzując apaszkę.
Dzieci patrzyły obojętnie na lekarza, który po chwili znowu czuł się wspaniale.
-Wracając do rzeczy, Maju jesteś zdrowa jak pływająca w Wiśle ryba, tylko taka bez płetwy. –rzucił porównanie doktor Uran.
-Ale ja mam nogi… Chyba.
-Lecz nie sprawne. Kiedyś wrócą do normy, ale na dzień dzisiejszy powierzam ci te wytrzymałe kula.
-Oh. No… Nie mam raczej wyjścia. –westchnęła zniechęcona.
-Racja mała Maju. Gdzie twoja troskliwa niańka? –zapytał rozglądając się ,,tu i tam”.
-Nie mam zielonego pojęcia. Nie obchodzi mnie to.
-Słucham? –podniósł ton głosu Uran.
-Nie wiem. Niech pan sobie na to odpowie.
Lekarz zmarszczył brwi.
-Cóż za rozwydrzony dzieciak! Oh, eh. –szepnął sam do siebie doktor.
Maja zeszła z łóżka i obrała się w dżinsy i pastelową koszulę, po czym chwyciwszy kule wyszła z salki. Jej ,,mąż” zabrał torbę i szukali Ali.
-O tam jest! –jęknęła Majka.
Alicja wyglądała przez otworzone okno ocierając zimne łzy.
-Nianio? –zaniepokoiła się mała chwytając jej ramię.
Kobieta spojrzała na zdrową dziewuszkę, po czym skierowała wzrok na chłopaka, którego nieszczególnie darzyła sympatią. Alicja wyrwała torbę Klaudiuszowi i wyszły ze szpitala wsiadając do auta pojechały do domu. Majka machała na pożegnanie swojemu przyjacielowi przez brudną szybę samochodu.
-Jesteś zła? –zapytała Maja.
-Jeśli zapomnisz o tym chłopcu to nie będę –powiedziała oschle.
-Czyli, że jesteś?
-Tak! –krzyknęła szarpiąc za kierownicę i dodając gazu.
-Dobra, zapomnę o nim –oznajmiła zniechęcona Maja.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz