Rozdział 11
-Nie będziesz decydować co mogę a
co nie. –wrzasnęła Maja.
-Już ty mi dziecko nie rozkazuj!
Maja wskoczyła do szpitalnego
łóżka i weszła pod kołdrę. Nie odzywała się do Alicji.
-Masz dziesięć lat! –wrzeszczała
ocierając pot z czoła.
-Prawie jedenaście!
Niania wyszła z salki i podeszła
do Klaudiusza.
-Ty, mały draniu to trzymaj się
od niej z daleka! –szepnęła groźnym tonem łapiąc dzieciaka za kołnierzyk.
Chłopiec nie wyszedł ze szpitala
pobiegł do pokoju Mai i chwycił jej roztrzęsioną dłoń. Maja delikatnie
wychyliła główkę spod pierzyny i uśmiechnęła się.
-Ala kazała mi… -zaczął
zrozpaczony.
-Nie słuchaj jej –przerwała
patrząc w jego piękne i głębokie oczy.
Do pokoju wszedł lekarz.
-O! Jak to miło widzieć kochające
się rodzeństwo –powiedział wzruszony doktorek.
-Nie, nie to moja żona –wyjaśnił.
-Co! Ja w tym wieku! –krzyknął
zdumiony.
-Miłość jest miłością –rozmarzył
się chłopak.
-Psychiczne dzieciaki! Co to się
dzieje w tym dwudziestym pierwszym wieku?! Słabo mi… Padam! Padam z nóg. Moje
ciśnienie! –gorączkował się lekarz luzując apaszkę.
Dzieci patrzyły obojętnie na
lekarza, który po chwili znowu czuł się wspaniale.
-Wracając do rzeczy, Maju jesteś
zdrowa jak pływająca w Wiśle ryba, tylko taka bez płetwy. –rzucił porównanie
doktor Uran.
-Ale ja mam nogi… Chyba.
-Lecz nie sprawne. Kiedyś wrócą
do normy, ale na dzień dzisiejszy powierzam ci te wytrzymałe kula.
-Oh. No… Nie mam raczej wyjścia.
–westchnęła zniechęcona.
-Racja mała Maju. Gdzie twoja
troskliwa niańka? –zapytał rozglądając się ,,tu i tam”.
-Nie mam zielonego pojęcia. Nie
obchodzi mnie to.
-Słucham? –podniósł ton głosu
Uran.
-Nie wiem. Niech pan sobie na to
odpowie.
Lekarz zmarszczył brwi.
-Cóż za rozwydrzony dzieciak! Oh,
eh. –szepnął sam do siebie doktor.
Maja zeszła z łóżka i obrała się
w dżinsy i pastelową koszulę, po czym chwyciwszy kule wyszła z salki. Jej
,,mąż” zabrał torbę i szukali Ali.
-O tam jest! –jęknęła Majka.
Alicja wyglądała przez otworzone
okno ocierając zimne łzy.
-Nianio? –zaniepokoiła się mała
chwytając jej ramię.
Kobieta spojrzała na zdrową
dziewuszkę, po czym skierowała wzrok na chłopaka, którego nieszczególnie
darzyła sympatią. Alicja wyrwała torbę Klaudiuszowi i wyszły ze szpitala
wsiadając do auta pojechały do domu. Majka machała na pożegnanie swojemu
przyjacielowi przez brudną szybę samochodu.
-Jesteś zła? –zapytała Maja.
-Jeśli zapomnisz o tym chłopcu to
nie będę –powiedziała oschle.
-Czyli, że jesteś?
-Tak! –krzyknęła szarpiąc za
kierownicę i dodając gazu.
-Dobra, zapomnę o nim –oznajmiła zniechęcona
Maja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz