środa, 12 lutego 2014


Rozdział 8

-Patrz Kamila, jaka suknia, chyba znalazła ją na wysypisku śmieci. –śmiała się Agatka spoglądając na Maję.
Dziewczynka nie mogła dłużej znieść tych drwin. Wstała i otarła łzy. Podeszła do ławki i weszła na nią, po czym krzyknęła.
-Zamknijcie się już wredne żmije! To moja sukienka nie wasza!
-Oho ho, jaka odważna… -parsknął złośliwie Karol.
-I, jakich to słów używa, no, pani dyrektor będzie miała, o czym z tobą dyskutować. –śmiała się Kamila.
Maja patrzyła na nich przerażona, czując jak pot spływa jej po twarzy.
-Jak nie ma się nic mądrego do powiedzenia to siedzi się cicho! –kłóciła się Maja.
-Mówisz o sobie rzecz jasna. –burknął Stefan.
-Nie! Zostawcie mnie w spokoju wredne żmije! –powtarzała tracąc cierpliwość.
-Maja? Co to ma znaczyć? Co ty wygadujesz, i czemu stoisz na ławce?! –wrzasnęła nauczycielka wchodząca do klasy na lekcje.
-Bo… dzieci mi dokuczają. –broniła się uczennica.
-Powiesz to swojej niani jak przyjdzie na rozmowę.
-Nie! –załamała się Maja wybiegając z klasy.
Po lekcji przybyła niania Mai. Kobiety i mała Maja usiadły spokojnie w gabinecie dyrektora. Pokój był to niewielki, zdobiony czerwonymi malowidłami. W rogu stała szafa, a obok biurko i kilka krzeseł. Panna Bruce – nauczycielka, popijała głośno herbatę, aż wreszcie wypowiedziała pierwsze słowa.
-Panno Alicjo, maleńka Maja bardzo mnie dziś zawiodła. Ta pozornie grzeczna dziewuszka jest chuliganem!
Alicja wydmuchując nos patrząc gniewnie na podopieczną.
-Wgramoliła się na ławkę i stanęła na niej, co już jest niedopuszczalne, ale to mało… Majka krzyknęła do dzieci tymi o oto słowami ,,Wredne żmije”. –wyjaśniła unosząc dumnie głowę do góry.
-Dziecko, wytłumaczysz mi to. –zerknęła gardząc niania.
-Bo ta sukienka… -jęczała – każdy się ze mnie śmiał musiałam ratować reputację, ale było za późno. –tłumaczyła się zapłakana dziewczynka.
-Fakt, Maja nie ma kompletnie gustu, co do sukieneczek, powinna pani zadbać o jej strój. –wyjaśniła kręcąc głową.
-To ja ją tak odziałam, Maja wychodzimy! –krzyknęła Ala ciągnąc dziewczynkę za ucho.
Wychodząc ze szkoły panowała błoga cisza.
-Nic nie rozumiem, to cudowne odzienie… -zastanawiała się Alicja.
-Może dla ciebie, to takie… Jak by to delikatnie ująć, niemodne. –przestraszyła się Majka.
Alicja nie odpowiedziała, przełknęła głośno ślinę i popatrzyła na swoje buty.
-Jak nie chcesz to nie noś tej sukienki…-szepnęła załamana niania.
Gdy szły po cieplutkim chodniku Mai nóżka zsunęła się z krawężnika i dziewczynka upadła. Na nieszczęście w tym miejscu gdzie spadła dziewczynka była otwarta kanalizacja. Maja wpadła do niej utykając w samym środku.
-Majka! –wrzasnęła przerażona Alicja wyciągając do niej dłoń.
Dziewczynka nie odpowiedziała, jęczała coś i słychać było tylko echo rozchodzące się po kanale. Maja nie mogła oddychać, wszędzie śmierdziało i było mokro, jak to w kanale ze ściekami.
-Co robić? Co robić? –gorączkowała się niania.
Ala zatrzymała pierwszego przechodnia i powiadomiła go o sytuacji. Człowiek zajrzał w głąb kanału i krzyknął coś. Majka drżącym głosem odpowiedziała ,,pomocy”. Mężczyzna zdjął marynarkę i eleganckie lakierowane buty, po czym schylił się machając ręką po kanale.
-Przepadła dziecina, za głęboko… -powiedział mężczyzna zerkając na Alicję.
Po ulicy przechadzał się wesoły Klaudiusz, widząc Alicję podszedł zaciekawiony.
-Witam pani Alijanno… -ukłonił się jegomość.
-Nie jestem Alicjanna tylko Alicja. –naburmuszyła się niania. –kto ty w ogóle jesteś?
-Kumpel Mai, poznaliśmy się niedawno… Skoro mowa o Mai, to gdzie ona jest?
-W kanale, utknęła. –wyjaśniła zaciskając zęby z rozpaczy.
-Słucham!? Moja najcudowniejsza Majeczka umiera w tamtym smrodzie i ścisku? –zezłościł się przyjaciel i bez wahania wskoczył delikatnie do kanału.
Stąpał po wgłębieniach skalnych wewnątrz wąskiego kanału.
-Maja! Już biegnę… -rzekł odważnie.
Nikt nie wiedział czy Maja jeszcze żyje, milczała, nie odpowiadała…






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz