Rozdział 8
-Patrz Kamila, jaka suknia, chyba
znalazła ją na wysypisku śmieci. –śmiała się Agatka spoglądając na Maję.
Dziewczynka nie mogła dłużej
znieść tych drwin. Wstała i otarła łzy. Podeszła do ławki i weszła na nią, po
czym krzyknęła.
-Zamknijcie się już wredne żmije!
To moja sukienka nie wasza!
-Oho ho, jaka odważna… -parsknął
złośliwie Karol.
-I, jakich to słów używa, no,
pani dyrektor będzie miała, o czym z tobą dyskutować. –śmiała się Kamila.
Maja patrzyła na nich przerażona,
czując jak pot spływa jej po twarzy.
-Jak nie ma się nic mądrego do
powiedzenia to siedzi się cicho! –kłóciła się Maja.
-Mówisz o sobie rzecz jasna.
–burknął Stefan.
-Nie! Zostawcie mnie w spokoju
wredne żmije! –powtarzała tracąc cierpliwość.
-Maja? Co to ma znaczyć? Co ty
wygadujesz, i czemu stoisz na ławce?! –wrzasnęła nauczycielka wchodząca do
klasy na lekcje.
-Bo… dzieci mi dokuczają.
–broniła się uczennica.
-Powiesz to swojej niani jak
przyjdzie na rozmowę.
-Nie! –załamała się Maja
wybiegając z klasy.
Po lekcji przybyła niania Mai.
Kobiety i mała Maja usiadły spokojnie w gabinecie dyrektora. Pokój był to niewielki,
zdobiony czerwonymi malowidłami. W rogu stała szafa, a obok biurko i kilka
krzeseł. Panna Bruce – nauczycielka, popijała głośno herbatę, aż wreszcie
wypowiedziała pierwsze słowa.
-Panno Alicjo, maleńka Maja
bardzo mnie dziś zawiodła. Ta pozornie grzeczna dziewuszka jest chuliganem!
Alicja wydmuchując nos patrząc
gniewnie na podopieczną.
-Wgramoliła się na ławkę i
stanęła na niej, co już jest niedopuszczalne, ale to mało… Majka krzyknęła do
dzieci tymi o oto słowami ,,Wredne żmije”. –wyjaśniła unosząc dumnie głowę do
góry.
-Dziecko, wytłumaczysz mi to.
–zerknęła gardząc niania.
-Bo ta sukienka… -jęczała – każdy
się ze mnie śmiał musiałam ratować reputację, ale było za późno. –tłumaczyła
się zapłakana dziewczynka.
-Fakt, Maja nie ma kompletnie gustu,
co do sukieneczek, powinna pani zadbać o jej strój. –wyjaśniła kręcąc głową.
-To ja ją tak odziałam, Maja
wychodzimy! –krzyknęła Ala ciągnąc dziewczynkę za ucho.
Wychodząc ze szkoły panowała
błoga cisza.
-Nic nie rozumiem, to cudowne
odzienie… -zastanawiała się Alicja.
-Może dla ciebie, to takie… Jak
by to delikatnie ująć, niemodne. –przestraszyła się Majka.
Alicja nie odpowiedziała,
przełknęła głośno ślinę i popatrzyła na swoje buty.
-Jak nie chcesz to nie noś tej
sukienki…-szepnęła załamana niania.
Gdy szły po cieplutkim chodniku
Mai nóżka zsunęła się z krawężnika i dziewczynka upadła. Na nieszczęście w tym miejscu
gdzie spadła dziewczynka była otwarta kanalizacja. Maja wpadła do niej utykając
w samym środku.
-Majka! –wrzasnęła przerażona
Alicja wyciągając do niej dłoń.
Dziewczynka nie odpowiedziała,
jęczała coś i słychać było tylko echo rozchodzące się po kanale. Maja nie mogła
oddychać, wszędzie śmierdziało i było mokro, jak to w kanale ze ściekami.
-Co robić? Co robić? –gorączkowała
się niania.
Ala zatrzymała pierwszego
przechodnia i powiadomiła go o sytuacji. Człowiek zajrzał w głąb kanału i
krzyknął coś. Majka drżącym głosem odpowiedziała ,,pomocy”. Mężczyzna zdjął
marynarkę i eleganckie lakierowane buty, po czym schylił się machając ręką po
kanale.
-Przepadła dziecina, za głęboko…
-powiedział mężczyzna zerkając na Alicję.
Po ulicy przechadzał się wesoły
Klaudiusz, widząc Alicję podszedł zaciekawiony.
-Witam pani Alijanno… -ukłonił
się jegomość.
-Nie jestem Alicjanna tylko
Alicja. –naburmuszyła się niania. –kto ty w ogóle jesteś?
-Kumpel Mai, poznaliśmy się
niedawno… Skoro mowa o Mai, to gdzie ona jest?
-W kanale, utknęła. –wyjaśniła zaciskając
zęby z rozpaczy.
-Słucham!? Moja najcudowniejsza
Majeczka umiera w tamtym smrodzie i ścisku? –zezłościł się przyjaciel i bez wahania
wskoczył delikatnie do kanału.
Stąpał po wgłębieniach skalnych
wewnątrz wąskiego kanału.
-Maja! Już biegnę… -rzekł
odważnie.
Nikt nie wiedział czy Maja
jeszcze żyje, milczała, nie odpowiadała…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz