Rozdział
VI
Dzieci podeszły do mężczyzny. Pan
Wilson powiedział załamanym głosem.
-Dzięki wam, żyję… -szepnął.
Mężczyzna poleżał jeszcze chwilę
na sofie, po czym z pomocą dzieciaków wstał i rozprostował kości.
-Jestem pełen podziwu! –zachwycał
się. –Odważne i bystre dzieciaki. Nie bałyście się? Eh…takie maluchy a potrafią
uratować ludzkie życie.
Brzdące posłały mu wesoły
uśmiech, po czym pożegnały się i wyszły z paczką dla Ali. Klaudiusz zasmucił się.
-No to… żegnaj kochana. –szepnął
Klaudiusz.
Maja przytuliła go i odeszła.
Była taka ciekaw, co kryje się w tej nietypowej i tajemniczej paczce dla niani.
-Chciałabym otworzyć…, Ale niania
uczyła, że co nie należy do mnie to nie powinnam tego otwierać. –myślała Majka.
Dziewczynka uległa. Przykucnęła
pod wielkim klonem i dobrała się do zakazanej paczuszki. Z początku odwinęła
tylko wstążkę, ponieważ wciąż się wahała. Otworzyła kolorowe pudło i ujrzała
butelkę a w niej list. Rzuciła butlą o chodnik i chwyciła list. Jego treść
brzmiała następująco:
Collodi Town 18.03.2013 Rok.
Droga Alicjo!
Piszę do Ciebie
ten list, bo nie mogłyśmy porozmawiać, ponieważ była przy nas mała Maja.
Myślę, że wychowujesz ją świetnie. Mam
nadzieję, że nie uważa Ciebie za mamę, bo jestem nią ja. Chciałabym, aby Maja
dowiedziała się, kim jestem. Wiem, że nie tak się umawiałyśmy, ale żałuję, że
Ci ja oddałam. Widząc ją ostatnio w ogrodzie, zachciało mi się płakać. Mówiła,
że tęskni za prawdziwą mamą.
Proszę, więc abyś powiedziała Majce, że ja jestem jej mamą.
Pozdrawiam.
Krystyna – mama Mai.
Maja była zszokowana. Spakowała list do kieszeni i pobiegła do
domu. Wskoczyła przez okno i przytuliła zapłakaną nianię.
-Maju! Gdzie ty byłaś!? –mówiła
Alicja ocierając łzy.
-Och! Tyle się wydarzyło.
Poznałam takiego przystojnego i miłego Klaudiusza, uratowałam życie panu
Wilsonowi i… dowiedziałam się, kim jest moja mama. –wyjaśniła uradowana.
-Jak to mama?
Maja wyjęła z kieszeni list i
wręczyła go niańce.
-A gdzie paczka? –zdziwiła się
Ala.
-Wiem, wiem źle zrobiłam, ale to
poszło na moją korzyść. –lamentowała Majka.
Alicja przeczytała przesyłkę.
-Dziecko! To brednie…
-O nie nianio, nie tym razem!
Panna Krystyna jest moją mamą, chcę się z nią widzieć…
Alicja przełknęła głośno ślinę i
popatrzyła zmartwiona na dziewczynkę…
Ciekawie się zapowiada :-)
OdpowiedzUsuń