środa, 26 lutego 2014


Rozdział 12 

Maja milczała przez całą drogę powrotną. Oparła głowę o szybę i uważnie obserwowała pieszych.
-Och… -westchnęła ciężko Alicja –wiem, że dorastasz i chciałabyś mieć chłopaka, jednak widzisz to troszkę za wcześnie.
-Ale ja go kocham.
-Jesteś za młoda, aby wiedzieć, co to znaczy.
-Jesteś za stara, żeby wiedzieć, co teraz czuję –burknęła Maja wodząc palcem po szybie.
-Ty wstrętny dzieciaku! –wrzasnęła Alicja.
Dziewczęta dojechały do domu, Maja zabrała kula i udała się do swojego pokoju. Położyła się w łóżku i zaczęła rozmyślać. ,,Może Alicja ma rację? Nie…, N… no tak”. Leżała tak bardzo długo aż zaczął doskwierać jej silny ból nogi. Zaczęła wiercić się w swoim legowisku i jęczeć pod nosem. Zjawiła się niania trzymająca kasztanową maść. Natarła jej obolałą nogę i bez słowa wyszła. Potwornie się nudziła. Chwyciła leżącą obok kremową serwetkę oraz igłę z nitką. Postanowiła nauczyć się haftować. Przebijała delikatnie igłę przez chustę.
-Haftujesz? –ozwał się przestraszony głos niani.
Maja uniosła wzrok na nianię.
-Próbuję. –szepnęła naburmuszona.
-Twoja mama haftuje, wiesz? –oznajmiła opierając się o sosnowe drzwi.
-Skąd mam wiedzieć, nie znam jej.
-Ale, słońce nie złość się, przecież wiesz, że chcę twojego dobra –rozczulała się.
-Eh… - Maja odłożyła na chwilę haft –No bo widzisz… staram się to zrozumieć, ale no… nie pojmuję czemu nie chcesz mojego dobra. –jęczała.
-Ależ Maju, oczywiście, że chcę!
-Ale moje szczęście leży na Klaudiuszu.
-Oh… -Alicja usiadła na łóżku podopiecznej –zrozum to, jesteś za młoda.
-No… już nie wiem, co myśleć. Z jednej strony nie chcę, aby między nami panował chaos i złość, jesteś dla mnie najważniejsza, a z drugiej kocham też Klaudiusza. –lamentowała wtulając twarz w poduszkę.
-Pomyśl… -powiedziała głaszcząc Maję po główce.
Dziewczynka wzięła kula i przechadzała się po własnym pokoju. Niespodziewanie lunęła ulewa jak z cebra, której towarzyszyły huczne grzmoty i błyski. Dziewczynka wpadła na ryzykowny pomysł. Cichutko uchyliła drzwi swojej sypialni i wygramoliła się z niej. Zeszła ze schodów i wyszła na podwórko. Świat ogarnął mrok, rośliny uginały się pod ciężarem deszczu a drzewa kłaniały się pod wpływem silnego wiatru. Włosy dziewczynki wirowały na wietrze a fartuszek wyginał się na różne strony. Usiadła nieopodal stodoły i podziwiała świat.
-Pamiętasz ten dzień? –ozwał się dźwięczny, męski głos –ten ulewny dzień, kiedy się poznaliśmy.
-Klaudiusz? Co ty tutaj robisz?
Chłopiec przytulił dziewczynkę.
-Nie! Puszczaj mnie! Idź stąd, precz! –wrzeszczała Maja odpychając Klaudiusza.
-Ależ, Maju, nie słuchaj swojej niani, ona nic nie rozumie.
-A właśnie, że rozumie… więcej niż ty, nie wracaj tu mam cię dość!
Kobietka uciekła do domu cała wymoczona i zmarznięta. Alicja już na nią czekała.
-Tylko na mnie nie krzycz –szepnęła zmartwiona zdejmując kaptur.
Alicja nic nie powiedziała, posłała jej tylko promienny pełen zadowolenia uśmiech.


1 komentarz:

  1. Cudny blog! Czekam na więcej, jest świetnie ♥

    Zapraszam do siebie :
    http://monsters-night.blogspot.com/
    http://my-world-is-your-name.blogspot.com/
    http://law-of-death.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń