niedziela, 9 lutego 2014



Rozdział VI      


Dzieci podeszły do mężczyzny. Pan Wilson powiedział załamanym głosem.
-Dzięki wam, żyję… -szepnął.
Mężczyzna poleżał jeszcze chwilę na sofie, po czym z pomocą dzieciaków wstał i rozprostował kości.
-Jestem pełen podziwu! –zachwycał się. –Odważne i bystre dzieciaki. Nie bałyście się? Eh…takie maluchy a potrafią uratować ludzkie życie.
Brzdące posłały mu wesoły uśmiech, po czym pożegnały się i wyszły z paczką dla Ali. Klaudiusz zasmucił się.
-No to… żegnaj kochana. –szepnął Klaudiusz.
Maja przytuliła go i odeszła. Była taka ciekaw, co kryje się w tej nietypowej i tajemniczej paczce dla niani.
-Chciałabym otworzyć…, Ale niania uczyła, że co nie należy do mnie to nie powinnam tego otwierać. –myślała Majka.
Dziewczynka uległa. Przykucnęła pod wielkim klonem i dobrała się do zakazanej paczuszki. Z początku odwinęła tylko wstążkę, ponieważ wciąż się wahała. Otworzyła kolorowe pudło i ujrzała butelkę a w niej list. Rzuciła butlą o chodnik i chwyciła list. Jego treść brzmiała następująco:

 
 Collodi Town 18.03.2013  Rok.
                                                         Droga Alicjo!

                  Piszę do Ciebie ten list, bo nie mogłyśmy porozmawiać, ponieważ była przy nas mała Maja.
                  Myślę, że wychowujesz ją świetnie. Mam nadzieję, że nie uważa Ciebie za mamę, bo jestem nią ja. Chciałabym, aby Maja dowiedziała się, kim jestem. Wiem, że nie tak się umawiałyśmy, ale żałuję, że Ci ja oddałam. Widząc ją ostatnio w ogrodzie, zachciało mi się płakać. Mówiła, że tęskni za prawdziwą mamą.
Proszę, więc abyś powiedziała Majce, że ja jestem jej mamą.
                                         
                                                                                                                            Pozdrawiam.
                                                                                                           Krystyna – mama Mai.
Maja była zszokowana. Spakowała list do kieszeni i pobiegła do domu. Wskoczyła przez okno i przytuliła zapłakaną nianię.
-Maju! Gdzie ty byłaś!? –mówiła Alicja ocierając łzy.
-Och! Tyle się wydarzyło. Poznałam takiego przystojnego i miłego Klaudiusza, uratowałam życie panu Wilsonowi i… dowiedziałam się, kim jest moja mama. –wyjaśniła uradowana.
-Jak to mama?
Maja wyjęła z kieszeni list i wręczyła go niańce.
-A gdzie paczka? –zdziwiła się Ala.
-Wiem, wiem źle zrobiłam, ale to poszło na moją korzyść. –lamentowała Majka.
Alicja przeczytała przesyłkę.
-Dziecko! To brednie…
-O nie nianio, nie tym razem! Panna Krystyna jest moją mamą, chcę się z nią widzieć…
Alicja przełknęła głośno ślinę i popatrzyła zmartwiona na dziewczynkę…

1 komentarz: