Rozdział 13
Następnego dnia Maja wstała
bardzo wcześnie. Słońce delikatnie przebijało się przez muskane wiatrem
zasłonki, a płatki dmuchawców unosiły się na rześkim powietrzu.
-Alicjo! Jakiś mamy cudowny
poranek –krzyknęła uradowana Maja.
Ku jej zdziwieniu w domu nie zastała
niani. Obeszła go dookoła i zmartwiona usiadła na krzesełku kuchennym. Pobiegła
ubrać się w dostojne ubranie i postanowiła zajść do sąsiadki Filipiny. Ta
kobieta była wyjątkowo bogata i bardzo cieszyła się, gdy odwiedzali ją ludzie.
,,Czuję się wtedy jak słynny człowiek, do którego przychodzą po autograf”
–twierdziła Filipina. Maja zatrzasnęła sosnowe drzwiczki i podreptała do
sąsiadki. Kobieta uchyliła lekko wrota i wyjrzała ,,kto to”.
-Spokojnie panno Filipino, to ja
Maja –zaśmiała się wesoło.
-Nie ufam –szepnęła przymykając
drzwi.
-Oh! To ja maleńka Maja
podopieczna panny Alicji.
-Ho, ho tak to i ja umiem. Jestem
Alicja opiekunka Mai.
-Ależ panno Filipino! Coś pani
dolega? Czemu pani się lęka? –martwiła się Maja odczuwając chłód, który niósł
poranny wietrzyk.
-Och, nie lękam się. Jestem
nieufna.
-Czemu? Proszę mnie wpuścić,
zaginęła Alicja potrzebna mi pomoc.
Filipina namyślała się dłuższą
chwilę, po czym wahając się czy dokonała słusznej decyzji wpuściła dziewczynkę.
-Zdejmij buty –rzekła kobieta
przyglądając się Majce.
Dziewczęta udały się do salonu,
który jak zwykle przystrojony był w bazie, lawendę i storczyki.
-O! Jakże pięknie wygląda dziś
Elezedora! – zachwycała się Maja zaciskając dłonie.
Elezedora była zielonkawą papugą,
mieszkającą w metalowej klatce. Filipina była bardzo przestraszona i
niespokojnie wodziła wzrokiem po pokoju.
-Widzę, że pani się boi
–oznajmiła patrząc w Filipińskie oczęta.
-Oj, boję, boję…
-Czemuż to?
-Jesteś za mała, jeszcze cię
nastraszę –powiedziała zniechęcona.
-Jutro kończę jedenaście lat,
proszę się nie lękać.
-A, więc, wczoraj widziałam ducha
mojego zmarłego stryja. Błąkał się po ogrodzie wydając przerażające dźwięki.
-Jakie?
-Coś jak ,,Uuu” ,,Aaar”
–naśladowała przejęta kobieta.
-To straszne!
-No właśnie. O! O! To jeszcze nie
wszystko, gdy ujrzałam go w ogrodzie i patrzyłam chwilkę na niego to on
niespodziewanie poszedł, później nie mogłam znaleźć mojej sakwy z jego
zdjęciami i najwspanialszej po nim pamiątki –żółtego talerzyka.
-Och, panną Filipino, to mógł być
przypadek.
-Ale nie był! To zaginęło…
-kontynuowała dotykając swoją blada twarz – I jeszcze dzisiejszego poranka…
chwila przed twoją wizytą on przyszedł ponownie. Trzymał jakiś worek taki jak
na ziemniaki a w nim były moje kosmetyki, które również zniknęły z łazienki.
-No cóż. Dziwne rzeczy… nie mam
pojęcia, co powiedzieć –krępowała się przestraszona maleńka.
-Nic nie mów, zostań tu do
wieczora.
Filipina była starą panną i
mieszkała sama w tak wielkim domu.
-Z chęcią, ale muszę poszukać
Alicji, zniknęła o poranku, myśli pani, że to porwanie?
-Ala? Ala! –wrzasnęła otwierając
szeroko oczy –to wszystko jest ze sobą powiązane. Przecież Alicja doskonale
znała mojego stryjka a on ją. Pewnie po nią przyszedł.
-Jak to ,,przyszedł”?
–zaniepokoiła się Maja spoglądając kobiecie w oczy.
-Bo patrz, on mnie nawiedza i się
o coś upomina, bo mnie dobrze znał i byłam mu bliska. Tak samo z Alką.
Świetnie piszesz. Z chęcią przeczytam wcześniejsze rozdziały :) Czeka z niecierpliwością na dalszy ciąg wydarzeń i zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńhttp://zabawa-super.blogspot.com
Gorąco polecam :)
Jejku zauroczył mnie twój blog :) Jest wspaniały :D
OdpowiedzUsuńBędę go odwiedzać i czekam na dalsze rozdziały!
Życzę weny!
I dziękuje za odwiedziny u mnie :)
Zakochałam się! Chce więcej, więcej, więcej! Informuj mnie o kolejnych wpisach!
OdpowiedzUsuńChciałabym zaprosić na pierwszy rozdział mojego opowiadania! :) http://my-world-is-your-name.blogspot.com/