piątek, 28 lutego 2014


Rozdział 13 

Następnego dnia Maja wstała bardzo wcześnie. Słońce delikatnie przebijało się przez muskane wiatrem zasłonki, a płatki dmuchawców unosiły się na rześkim powietrzu.
-Alicjo! Jakiś mamy cudowny poranek –krzyknęła uradowana Maja.
Ku jej zdziwieniu w domu nie zastała niani. Obeszła go dookoła i zmartwiona usiadła na krzesełku kuchennym. Pobiegła ubrać się w dostojne ubranie i postanowiła zajść do sąsiadki Filipiny. Ta kobieta była wyjątkowo bogata i bardzo cieszyła się, gdy odwiedzali ją ludzie. ,,Czuję się wtedy jak słynny człowiek, do którego przychodzą po autograf” –twierdziła Filipina. Maja zatrzasnęła sosnowe drzwiczki i podreptała do sąsiadki. Kobieta uchyliła lekko wrota i wyjrzała ,,kto to”.
-Spokojnie panno Filipino, to ja Maja –zaśmiała się wesoło.
-Nie ufam –szepnęła przymykając drzwi.
-Oh! To ja maleńka Maja podopieczna panny Alicji.
-Ho, ho tak to i ja umiem. Jestem Alicja opiekunka Mai.
-Ależ panno Filipino! Coś pani dolega? Czemu pani się lęka? –martwiła się Maja odczuwając chłód, który niósł poranny wietrzyk.
-Och, nie lękam się. Jestem nieufna.
-Czemu? Proszę mnie wpuścić, zaginęła Alicja potrzebna mi pomoc.
Filipina namyślała się dłuższą chwilę, po czym wahając się czy dokonała słusznej decyzji wpuściła dziewczynkę.
-Zdejmij buty –rzekła kobieta przyglądając się Majce.
Dziewczęta udały się do salonu, który jak zwykle przystrojony był w bazie, lawendę i storczyki.
-O! Jakże pięknie wygląda dziś Elezedora! – zachwycała się Maja zaciskając dłonie.
Elezedora była zielonkawą papugą, mieszkającą w metalowej klatce. Filipina była bardzo przestraszona i niespokojnie wodziła wzrokiem po pokoju.
-Widzę, że pani się boi –oznajmiła patrząc w Filipińskie oczęta.
-Oj, boję, boję…
-Czemuż to?
-Jesteś za mała, jeszcze cię nastraszę –powiedziała zniechęcona.
-Jutro kończę jedenaście lat, proszę się nie lękać.
-A, więc, wczoraj widziałam ducha mojego zmarłego stryja. Błąkał się po ogrodzie wydając przerażające dźwięki.
-Jakie?
-Coś jak ,,Uuu” ,,Aaar” –naśladowała przejęta kobieta.
-To straszne!
-No właśnie. O! O! To jeszcze nie wszystko, gdy ujrzałam go w ogrodzie i patrzyłam chwilkę na niego to on niespodziewanie poszedł, później nie mogłam znaleźć mojej sakwy z jego zdjęciami i najwspanialszej po nim pamiątki –żółtego talerzyka.
-Och, panną Filipino, to mógł być przypadek.
-Ale nie był! To zaginęło… -kontynuowała dotykając swoją blada twarz – I jeszcze dzisiejszego poranka… chwila przed twoją wizytą on przyszedł ponownie. Trzymał jakiś worek taki jak na ziemniaki a w nim były moje kosmetyki, które również zniknęły z łazienki.
-No cóż. Dziwne rzeczy… nie mam pojęcia, co powiedzieć –krępowała się przestraszona maleńka.
-Nic nie mów, zostań tu do wieczora.
Filipina była starą panną i mieszkała sama w tak wielkim domu.
-Z chęcią, ale muszę poszukać Alicji, zniknęła o poranku, myśli pani, że to porwanie?
-Ala? Ala! –wrzasnęła otwierając szeroko oczy –to wszystko jest ze sobą powiązane. Przecież Alicja doskonale znała mojego stryjka a on ją. Pewnie po nią przyszedł.
-Jak to ,,przyszedł”? –zaniepokoiła się Maja spoglądając kobiecie w oczy.
-Bo patrz, on mnie nawiedza i się o coś upomina, bo mnie dobrze znał i byłam mu bliska. Tak samo z Alką.


3 komentarze:

  1. Świetnie piszesz. Z chęcią przeczytam wcześniejsze rozdziały :) Czeka z niecierpliwością na dalszy ciąg wydarzeń i zapraszam do siebie

    http://zabawa-super.blogspot.com

    Gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku zauroczył mnie twój blog :) Jest wspaniały :D
    Będę go odwiedzać i czekam na dalsze rozdziały!
    Życzę weny!
    I dziękuje za odwiedziny u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakochałam się! Chce więcej, więcej, więcej! Informuj mnie o kolejnych wpisach!

    Chciałabym zaprosić na pierwszy rozdział mojego opowiadania! :) http://my-world-is-your-name.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń